
Zimowe noce w werandzie mają to do siebie, że powietrze staje się cichym przeciwnikiem. Siadasz, by się zrelaksować, ale zimno przenika przez szkło, a nagrzewnica wymuszająca cyrkulację powietrza zaczyna buczeć. Komfort zostaje zagłuszony hałasem, a sen staje się pewnego rodzaju negocjacją.
Co jest istotne „pod maską”
Ten nagrzewacz do werandy opiera się na technologii promieniowania podczerwonego, z elementem z włókna węglowego, który rozgrzewa się w ciągu kilku sekund. Dostarcza 1,500W skoncentrowanego ciepła — bezpośrednio do ludzi i powierzchni, nie do powietrza. Odczuwa się je jako stałe, słoneczne i naturalne.
Bez wentylatora urządzenie pracuje na poziomie 38dB(A) — to jedynie cichy szept. Wbudowany termostat utrzymuje wybraną temperaturę w zakresie ±1°C, a zabezpieczenie przed przewróceniem wyłącza urządzenie, gdy zostanie przewrócone.
Dlaczego takie rozwiązanie pasuje do werandy
Szkło szybko się wychładza, a przeciągi są tu bardziej odczuwalne niż w innych pomieszczeniach. Systemy wymuszające cyrkulację powietrza włączają się i wyłączają cyklicznie, wzniecając kurz i hałas — co nie sprzyja zasypianiu. Ten nagrzewacz na podczerwień ogrzewa dokładnie tam, gdzie siedzisz lub leżysz, więc ciało nie musi walczyć z zimnem.
Brak ciągłego wentylatora oznacza, że pomieszczenie pozostaje rzeczywiście ciche, a fazy snu mogą przebiegać w stabilnym rytmie. Użytkownicy często zgłaszają, że zasypiają szybciej i rzadziej się wybudzają, ponieważ temperatura nie oscyluje między zbyt gorącą a zbyt zimną.
Kilka praktycznych uwag
Promieniowanie podczerwone ogrzewa bezpośrednio obiekty i osoby, dlatego ciepełko odczuwalne jest niemal natychmiast — nawet jeśli powietrze w pomieszczeniu nie jest od razu ciepłe. Dla optymalnej efektywności ustaw nagrzewacz tak, by kierował ciepło na miejsce siedzące lub łóżko, i zachowaj co najmniej 30cm odstępu od ścian i firan.
Podłącza się do standardowego gniazdka, ale na obwodzie 15A nie należy jednocześnie używać innych urządzeń o dużej mocy.